W Betlejem belki z katedry w Sosnowcu zmieniają się w ikony

Kiedy spalił się dach sosnowieckiej katedry, nikt nie myślał, że zgliszcza mogą się do czegoś przydać. Nikt poza bezdomnymi, którzy zabrali nadpalone belki, potłuczoną dachówkę i osmoloną blachę z kościelnej wieży. Robią z nich ikony, które trafiły już do ponad 200 osób
„Rudy 102” to stary blaszany piec, który jaworznicka Wspólnota Betlejem dostała w prezencie od jednego z darczyńców. Od 31 października pracuje bez ustanku.

Dzień po pożarze zadzwoniłem do proboszcza katedry. Zaoferowałem, że przyjadę z podopiecznymi i pomożemy w sprzątaniu – wspomina ks. Mirosław Tosza, który ponad 10 lat temu założył w Jaworznie Wspólnotę Betlejem, dom dla bezdomnych i ubogich.

Spalone krokwie Sosnowieckiej Katedry
Spalone krokwie Sosnowieckiej Katedry

Do Sosnowca pojechali nie tylko mieszkańcy wspólnoty, ale też panie z pobliskich socjalek, które przychodzą do pracowni artystycznej w Betlejem. – Mam lęk wysokości, ale chciałam się do czegoś przydać – mówi pani Krysia i wspomina, jak pod drabinie weszła na nieuszkodzony fragment stropu katedry. Z tej perspektywy zniszczenia widać było najlepiej.

Pożar, który wybuchł po północy 29 października, ponad stuletnią więźbę dachową strawił błyskawicznie. Nadpalone elementy konstrukcji początkowo miały być wywiezione na śmietnik. Ks. Tosza belki od razu skojarzył z ikonami, które w Betlejem metodą palonego drewna wykonuje się od wielu lat.

Okazało się, że po porządnym oheblowaniu pod spodem jest dobre drewno. Do ponownego wykorzystania. Postanowiliśmy tchnąć w te belki drugie życie – mówi ks. Mirosław.

Manifest resztek

Praca wykończeniowa nad ikoną
Praca wykończeniowa nad ikoną

Z placu katedry, poza belkami, ludzie z Betlejem wzięli też potłuczone dachówki i arkusze blachy, które do niedawna zdobiły wieżę sanktuarium. Wszystkie elementy pracownia artystyczna wspólnoty wykorzystuje teraz do robienia ikon-cegiełek. Belki są czyszczone, potem cięte na nieduże prostokąty. W małym zagłębieniu z tyłu umieszczany jest fragment dachówki, który służy za tabliczkę z napisem, że ikona powstała z katedralnych zgliszczy.

Kolejny etap to ozdobne przypalanie drewna, wygładzanie papierem ściernym i woskowanie. W ostatnim etapie na ikonę naklejane są ryciny z wizerunkiem Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Matki Bożej Częstochowskiej lub Chrystusa Pantokratora. – Jest też miejsce na blachę z wieżyczki – pokazuje Anna Wyjadłowska, opiekunka pracowni artystycznej, która działa na strychu w budynku wspólnoty.

Zauważamy bowiem, że ludzie często traktują bezdomnych, jak owe „resztki”. Tymczasem wystarczy odrobina dobrej woli, by z resztek zrobić coś pięknego.

– mówi ks. Mirosław

Z wyczyszczonej na błysk miedzi powstały nimby dla Matki Bożej (świetliste otoki wokół głów postaci boskich), zaś blacha bez czyszczenia, ze śladami ognia, zdobi boki ikony z Chrystusem. – Teraz dostrzegamy w tym naszym działaniu mnóstwo symboliki – mówi ks. Tosza. I wspomina:

– Niedługo przed pożarem wspólnie z naszymi podopiecznymi byliśmy na pieszej pielgrzymce w Watykanie. Podczas audiencji na placu Świętego Piotra wręczyliśmy papieżowi Franciszkowi nasz „Manifest resztek”. To tekst, który powstał z okazji 100-lecia budynku Betlejem i został podpisany przez prawie 1000 ubogich osób z Jaworzna. To manifest naszej filozofii, naszej wizji i roli najuboższych w społeczeństwie i Kościele. Zauważamy bowiem, że ludzie często traktują bezdomnych, jak owe „resztki”. Tymczasem wystarczy odrobina dobrej woli, by z resztek zrobić coś pięknego.

Nikt z nas nie sądził, że miesiąc po wizycie u papieża nasz manifest będzie odnosił się i do sosnowieckiej katedry, i do ikon wykonanych z resztek po spalonym dachu – dodaje ks. Tosza.

Szymon Cyrenejczyk

Założenie było takie: w Betlejem powstanie 200 ikon, które zostaną sprzedane darczyńcom w formie cegiełek na odbudowę katedry. Ale po jednym z koncertów na rzecz sanktuarium wspólnota dostała kilkadziesiąt maili z dodatkowymi zamówieniami. Niektóre były nietypowe.

Dwanaście ikon zamówił jeden z warszawskich klubów fitness – mówi ks. Tosza i śmieje się, że chyba posłużą jako prezenty bożonarodzeniowe, nie do zdobienie sal z przyrządami do ćwiczeń.

Mamy zamówienia z Chicago, Londynu, Austrii i Finlandii. Jeden z panów pokonał 600 kilometrów, żeby swoją ikonę odebrać osobiście – mówi Anna Wyjadłowska.

Przed Bożym NaOskar niesie krokwięrodzeniem Betlejem ma roboty co niemiara, bo część darczyńców chciała ikony włożyć pod choinki. I choć teraz na jeden obraz trzeba czekać nawet do dwóch miesięcy, zamówienia nie ustają, a stos belek szybko się zmniejsza. – W diecezji się śmieją, że jeśli – nie daj Boże – znów zdarzy się pożar kościoła, będziemy musieli mieć alibi – mówi z uśmiechem ks. Mirosław.– Cieszymy się, że ktoś docenia naszą robotę – mówi pan Oskar, który zajmuje się przygotowaniem belek do zdobienia. Pół dnia spędza na dworze, czyszcząc nadpalone drewno. Ostatnio zyskał nawet przydomek Szymona z Cyreny, bo nosi belki na plecach w sposób, w jaki ewangelista opisywał Cyrenejczyka pomagającego nieść krzyż skazanemu na śmierć Jezusowi. –Mówiliśmy, patrz, Szymon idzie – śmieje się ks. Tosza.

Franciszku, odbuduj mój kościół

W pracowni na strychu leżą gotowe ikony. W starym kredensie błyszczą się malowane talerze i szkatułki z wypalanej gliny, ściany zdobią zawieszki w kształcie serc z gałązek i papieru.

Chcemy, by mieszkający u nas ubodzy i rodziny z mieszkań socjalnych mieli pracę. Panie robią małe arcydzieła, panowie uwijają się w warsztacie. Każdy czuje się potrzebny, a dom utrzymujemy m.in. ze sprzedaży rękodzieła – mówi ks. Tosza.

Betlejem chętnie organizuje też wystawy artystów z zewnątrz. Teraz na piętrze wspólnoty swoje prace o św. Franciszku z Asyżu pokazują studenci kierunków artystycznych. Święty często jawi się tu w towarzystwie ptaków. Motywy franciszkańskie są też na oknach niewielkiej kaplicy na parterze domu. Uformowane z gliny sikorki, wróble i gołębie stoją na glinianych nóżkach na parapecie pod oknami z witrażami w słoneczniki. Kilka dni przed świętami wspólnota dostała też żywą kaczkę, która chodzi swobodnie po podwórku.

Realizujemy tu zasady, które wprowadził św. Franciszek – mówi ks. Tosza. Tak jak niegdyś Bóg powiedział: „Franciszku, odbuduj mój kościół”, tak teraz i wspólnota chce pomóc odbudować spaloną katedrę.

Ikona wykonana ze zgliszczy kosztuje 100 zł, można ją zamówić na stronie www.wspolnotabetlejem.pl.

Zdjecia do tego artykułu są dostępne w naszej galerii (klik).

zdjęcia: Agencja Gazeta
źrórło: www.gazeta.pl