Pomnik “Pana Miotełki”

Zamiatał tak pięknie, jak nikt. Jakby chciał pokazać, że jest jeszcze coś wart, zadośćuczynić za wszystkie wcześniejsze lata”.

25 maja 2019 roku, spełniło się jedno z naszych marzeń: przy bramie wjazdowej do domu wspólnoty, stanął pomnik upamiętniający zmarłego trzy lata wcześniej mieszkańca „Betlejem”, Włodka Mostowika.

Pan Włodek większą część swojego życia przeżył zapewne w sposób niezbyt godny naśladowania. Nigdy się nie ożenił. Po śmierci matki i odejściu ojca, popadł w uzależnienie od alkoholu. Jego dom z czasem stał się pijacką meliną, która spłonęła po tym, jak ktoś zaprószył w niej ogień. Dodatkowo w drodze do pracy uległ wypadkowi kolejowemu, w którym stracił nogę. Na prawdziwym życiowym zakręcie trafił do Wspólnoty Betlejem. On sam i jego życie zaczęło się zmieniać. Zostawił po sobie mnóstwo ciepłych wspomnień i przekonanie, że wewnętrzna przemiana człowieka, jest możliwa w każdym czasie i w każdych warunkach.

Choć w swoim rodzinnym Długoszynie kojarzony był jako „nieszkodliwy pijaczek”, to szczerą sympatią i szacunkiem darzyli go chyba wszyscy mieszkańcy Dąbrowy Narodowej. Kiedy do nas trafił, obrał sobie za cel pozornie proste zadanie – codzienne zamiatanie ulicy przed domem wspólnoty. Podchodził do tej pracy bardzo odpowiedzialnie, niezależnie od pogody, zawsze w dobrym nastroju, wychodził na ulicę Długą i starannie ją zamiatał. Serdecznie witał się z każdym przechodzącym w pobliżu, krótko zagadał – spacerująca tamtędy sąsiadka codzienne mijała go z wnuczką, która nazywała go „Panem Miotełką”. Z czasem Włodek i jego miotła stali się charakterystycznymi i niezbędnymi elementami krajobrazu. Nazywaliśmy go „człowiekiem google maps”, bo ilekroć Google aktualizowało swoją mapę, Włodek bym na odpowiednim miejscu. Zawsze załapał się na zdjęcie. Można go “spotkać” na chodniku przy Długiej 16 do dziś. Włodziu, człowiek z mapy google. Nie żyje i dalej zamiata. Materiał przygotowany przez magazyn tvn24.

Dlaczego zdecydowaliśmy się na taką formę? To trochę przekorny, ewangeliczny znak. Właściwie można go nazwać „antypomnikiem” – choć wykonany wedle sztuki ze szlachetnego materiału (brąz), to ufundowany dzięki darowiznom i zbiórce złomu, postawiony nie za coś, ale pomimo wszystkiemu, upamiętniający nie wielkiego bohatera, lecz pomijanego przez rzeczywistość zwykłego człowieka. Zamrożony w swoim charakterystycznym geście uchylenia czapki na powitanie, Włodek „witając” się z przechodzącymi, ma być inspiracją i symbolem nadziei dla każdego z nas, przypomnieniem, że codzienność uświęcana jest przez uczciwość i wierność w rzeczach najmniejszych. To pomnik nie do obalenia, bo symbolicznie reprezentuje nas wszystkich.

„To kapitalny pomysł na pokazanie, że wielkość leży w rzeczach małych. Takich, jak zamiatanie ulic. Pokazanie, że każdy z nas, niezależnie od wielkości osiągnięć, w pewnym sensie zasługuje na pomnik. Jego pomnik w tym miejscu ma być znakiem dla wszystkich, którzy go będą oglądać, że w życiu każdego z nas da się znaleźć coś, za co pomnik można mu postawić.” (Zbigniew Nosowski) Aleteia „Pomnik nie do obalenia”

Podczas uroczystości odsłonięcia pomnika Włodka, zorganizowaliśmy konferencję pn. „Nie problem, lecz dar – ubodzy w kościele i świecie”. Dziękujemy wszystkim którzy wsparli nas w tym czasie oraz przekazali darowizny. Szczególnie dziękujemy autorowi rzeźby – Konradowi Kochowi.

Aleteia – artykuł: